
Autobahn o świcie — wyprawa z Busso
Prędkość, dźwięk i samotność na pustej niemieckiej autostradzie
Autor: Admin
4:47 rano
Powietrze jest zimne i czyste. 166 stoi na hotelowym parkingu pod pojedynczą lampą sodową, jej czarna karoseria pochłania resztki światła. Widzę własny oddech. Silnik wymaga swojego rytuału — kilku minut delikatnego rozgrzewania, zanim poprosimy go o cokolwiek więcej.
Pusta droga
O 5 rano w środę A5 w kierunku południa jest cudownie pusta. Trzy pasy doskonałego niemieckiego asfaltu ciągnące się po horyzont. V6 osiada w komfortowym rejsie 160 km/h na 4. biegu, Sportronic pewnie trzyma przełożenie. Z tą prędkością silnik ledwo pracuje — łagodna, jednostajna nuta, która mogłaby trwać w nieskończoność.
Potem pojawia się odcinek bez ograniczeń prędkości. Pokusa jest realna, ale nie o maksymalną prędkość tu chodzi. Chodzi o doświadczenie przyspieszenia — o to, jak Busso V6 nabiera głosu wraz ze wzrostem obrotów, jak samochód skupia się i zaostrza, jak kierownica ożywa przy wyższych prędkościach.
200 km/h przychodzi bez wysiłku. 166 jest stabilna, opanowana, zdecydowana. Do tego właśnie została stworzona — do pokonywania długich dystansów z wysoką prędkością, z godnością i komfortem. Prawdziwe włoskie gran turismo wypełniające swoje przeznaczenie na niemieckich drogach.
Powrót
O 8 rano słońce złoci wzgórza Odenwaldu. Zatrzymuję się na parkingu przy drodze, silnik tyka, stygąc powoli. Kawa z automatu przy stacji benzynowej — okropna, ale doskonała. Taki poranek przypomina, dlaczego takie samochody mają znaczenie.